Dawniej w czasach, kiedy w wiejskich chatach nie można było sobie niekiedy pozwolić nawet na posiadanie podłogi, chodziło się najczęściej boso w zimie po wyklepanej ziemi, tak zwanym klepisku, w dworkach zakładano wymyślne parkiety, układano szezlongi, koło łózka układano jakieś szafeczki małe, w oknach wisiały firanki i zasłonki, można było spotkać rozmaite bogato zdobione parawaniki itp. Wszystko to w dworkach miało sprawiać wrażenie , że przestrzeń jest maksymalnie prywatna, a jednocześnie, co nieco śmieszne, miała to być prywatność na pokaz, bo przecież wypadało w dawnej Polsce, żeby w dworku w określone dni przesiadywali obcy ludzie, którzy byli stałymi bywalcami danego dworku. Inaczej mówiąc, taki na wskroś sprawiający wrażenie intymnego dom musiał być prywatny. W chatach wiejskich natomiast było odwrotnie. Nie było tam niczego, odświętne pomieszczenia były dla gości, a jednocześnie domy te były prawdziwą ostoją prywatności. W chacie przebywała jedynie rodzina.